Śmigał po płotach, gonił koty i pisał własną gazetę. Wakacje, które odmieniły Fryderyka Chopina
Już jutro, 27 maja 2026 roku, w historycznym na Ziemi Dobrzyńskiej rozpocznie się niezwykłe wydarzenie. Do Ośrodka Chopinowskiego w Szafarni zjedzie pięćdziesięciu pięciu wybitnie uzdolnionych młodych artystów z dziewiętnastu krajów i aż czterech kontynentów, by wziąć udział w 33. Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym dla Dzieci i Młodzieży. To nie przypadek, że ta prestiżowa rywalizacja nastoletnich geniuszy do szesnastego roku życia odbywa się właśnie tutaj. Ponad dwieście lat temu dokładnie tymi samymi ścieżkami biegał ich rówieśnik – nastoletni Frycek Chopin.

Fot. Ośrodek Chopinowski w Szafarni
Kiedy myślimy o Fryderyku, najczęściej mamy przed oczami poważnego, melancholijnego artystę, który we fraku gra dla paryskich salonów. Zapominamy jednak, że zanim stał się ikoną romantyzmu, był po prostu chłopakiem pełnym energii, humoru i głowy otwartej na świat. Najlepszym tego dowodem są lata 1824 i 1825. To wtedy czternasto- i piętnastoletni Chopin spędził genialne wakacje na Ziemi Dobrzyńskiej i Kujawach. Uwolniony od rygorów warszawskiej szkoły, słuchał wiejskich kapel i bez pamięci zakochał się w lokalnym folklorze. Bez tych wakacji świat mógłby nigdy nie usłyszeć jego najpiękniejszych mazurków.
Szafarnia, czyli baza wypadowa młodego Frycka
Głównym centrum wakacyjnego dowodzenia Chopina była Szafarnia. Rodzina Chopinów przyjaźniła się z właścicielami tamtejszego majątku – Dziewanowskimi. Ojciec Fryderyka, Mikołaj, pracował tu kiedyś jako guwerner Jana Nepomucena (późniejszego ojca chrzestnego siostry Chopina, Ludwiki) oraz Juliusza Dziewanowskich. Syn Juliusza, Dominik – zwany przez kompozytora Domusiem – uczył się w Liceum Warszawskim, mieszkał na stancji u Chopinów i stał się najbliższym przyjacielem Fryderyka. Ich serdeczna relacja przetrwała lata, o czym po latach pisała siostra kompozytora, ciesząc się z narodzin kolejnych „Domusiątek”. Dominik zmarł w 1881 roku w Działyniu, pozostawiając córkę Cecylię. W Szafarni Fryderyk wreszcie poczuł, co to znaczy wolność. W liście do rodziców pisał zachwycony, że z łaski Bożej jest zdrów i czas mu najprzyjemniej schodzi, bo nie czyta ani nie pisze, ale gra, maluje, biega i używa świeżego powietrza.
Jeśli wybierzecie się dzisiaj do Szafarni, by zobaczyć modrzewiowy dworek, w którym nocował Chopin, spotka Was niespodzianka. Ówczesny budynek nie istnieje, ponieważ został rozebrany w 1910 roku ze względu na zły stan techniczny. Dzisiejszy piękny pałacyk, w którym mieści się Ośrodek Chopinowski i gdzie jutro rusza konkurs, powstał dopiero pod koniec dziewiętnastego wieku. Jedynym świadkiem tamtych dni jest skromna oficyna dworska oraz zabytkowy park, a w nim między innymi potężna Lipa Chopina i historyczna grusza.

„Kuryer Szafarski” – nastoletni Chopin jako naczelny satyryk
Żeby donosić rodzicom o tym, co dzieje się na wsi, Fryderyk założył własną gazetę zatytułowaną „Kuryer Szafarski”. Była to genialna parodia popularnego „Kuriera Warszawskiego”. Chopin pisał swoje artykuły na malutkich karteczkach, udając profesjonalnego dziennikarza i podpisując się francuskim anagramem swojego nazwiska: W. P. Pichon. Rolę cenzorki, która wyłapywała błędy ortograficzne i zbyt śmiałe żarty, pełniła panna Ludwika Dziewanowska.
Dzięki tej kronice wiemy, że na wakacjach działo się naprawdę sporo i nie brakowało tam zabawnych sytuacji. Pewnego dnia do dworku przywieziono nowego kota. Gdy ten uciekł z pokoju, w pogoń ruszyła za nim dozorczyni. Próbując przeskoczyć płot, straciła równowagę i, jak raportował młody kompozytor, brzdęknęła jak placek na ziemię. Innym razem kucharka Brygida tak zamaszyście wyrabiała ciasto, że wywaliła całą dzieżę z chlebem prosto na ziemię. W rubryce z wiadomościami zagranicznymi donoszono z pobliskiego Boru Bochenieckiego o ptaku kani, który bezczelnie zażarł kuropatwę. Chopin opisał też przygodę psa o imieniu Murzyn, który przyniósł upolowaną ptaszynę, co nastoletni redaktor uznał za idealny przykład zabójstwa bez fuzji i bez prochu.

Narodziny geniuszu przy wiejskiej basetli
Wakacje na Ziemi Dobrzyńskiej to nie były jednak tylko leniwe dni. To właśnie tutaj nastoletni Chopin po raz pierwszy zderzył się z autentyczną muzyką ludową. Podczas dożynek, zwanych okrężnem, w Obrowie i Szafarni młody muzyk nie tylko bawił się i tańczył, ale sam chwycił za basetlię i akompaniował wiejskiemu skrzypkowi.
Wielki wpływ na jego wyobraźnię miało też spotkanie w Nieszawie. Fryderyk usłyszał tam dziewczynę śpiewającą na płocie. Jej donośny głos tak go zachwycił, że żartobliwie nazwał ją Catalani, nawiązując do nazwiska słynnej ówczesnej primadonny. Przekupił ją trojakiem, żeby zaśpiewała mu ludowego mazurka o wilku, który frasuje się, bo nie ma żony. Innym razem, gdy grał w salonie swój utwór „Żydek”, przez okno zajrzał żydowski faktor Mosiek. Gdy usłyszał talent Fryderyka, stwierdził z uznaniem, że gdyby Pan Pichon chciał grać na weselach, zarobiłby co najmniej dziesięć talarów. Muzykologowie odkryli, że z tych improwizacji narodził się później słynny Mazurek As-dur. Słuchając dojrzałych mazurków Chopina, łatwo usłyszeć charakterystyczne, monotonne basowe brzmienia, które są echem wiejskich dud i kozłów, którymi zachwycał się na dobrzyńskich drogach.

Fot. Fryderyk Chopin Webbly
Przyjaźń, klasztorne organy i toruńskie pierniki
Podróże Chopina po regionie były bardzo intensywne, a on sam regularnie odwiedzał okoliczne majątki. Często bywał w Sokołowie, gdzie znajdował się dom jego najbliższego przyjaciela, Jasia Białobłockiego. Jaś zmagał się z ciężką gruźlicą kości i to tutaj Chopin odwiedzał go, by podtrzymać go na duchu. Przy okazji podjadał też trochę leczniczego bulionu owsiano-jęczmiennego, który miał wzmocnić jego własne, dość wątłe zdrowie.
W tutejszym malowniczym klasztorze oo. Karmelitów w Oborach czternastoletni Fryderyk grał z kolei na kościelnych organach. To dowodzi, że już jako dzieciak był świetnym organistą, co ułatwiło mu później zdobycie prestiżowej posady w Warszawie. Z Oborami wiąże się też zabawna anegdota z gazety Fryderyka, ponieważ jeden ze służących, chcąc poprosić zakonników o pismo periodyczne, mocno się przejęzyczył i zażądał pisma hemoroidycznego. W 1825 roku Chopin zwiedził także Toruń. Choć oglądał miasto z zachwytem i podziwiał między innymi Krzywą Wieżę, to w liście do przyjaciela bez ogródek przyznał, że największe wrażenie zrobiły na nim słynne toruńskie pierniki.

Fot. Polskie Wirtualne Centrum Organowe

Fot. chrostkowo.pl
Ruszaj szlakiem Chopina!
Dziś każdy z nas może poczuć się jak młody Fryderyk, ponieważ dziedzictwo jego podróży zostało uporządkowane w formie oficjalnego Kujawsko-Pomorskiego Szlaku Fryderyka Chopina. Do wyboru jest kilka tras, które idealnie nadają się na weekendową wycieczkę rowerową lub samochodową.
Trasa pierwsza, zwana Pętlą Dobrzyńską, ma osiemdziesiąt pięć kilometrów i prowadzi przez Golub-Dobrzyń, Szafarnię, Radomin, Obory, Kikół oraz Sokołowo. To idealny wybór, by objechać kluczowe majątki, w których bywał kompozytor. Trasa druga liczy dziewięćdziesiąt sześć kilometrów i łączy Toruń, Turzno, Golub-Dobrzyń oraz Obrowo, czyli spina piernikowe miasto z miejscem, gdzie Chopin osobiście spisywał pieśni dożynkowe. Dla miłośników pieszych wędrówek idealna będzie osiemnastokilometrowa trasa czwarta na odcinku z Ciechocina przez Dulnik, Golub-Dobrzyń i Białkowo aż do Szafarni, wykorzystująca między innymi urokliwy Szlak świętego Jakuba.
Odwiedzając współczesny Ośrodek Chopinowski w Szafarni, warto wiedzieć, że wstęp do parku jest bezpłatny, a bilet do pałacu kosztuje siedem złotych za bilet normalny i pięć złotych za bilet ulgowy. Będąc na miejscu, koniecznie wstąpcie do pałacowej kawiarni, ponieważ można tam spróbować niezwykłej, aromatycznej kawy żołędziowej, czyli dokładnie takiej, jaką w tym samym miejscu pijał sam Fryderyk Chopin.

Jak śledzić tegoroczny konkurs?
Jeśli chcecie na własne oczy zobaczyć, jak współczesna młodzież radzi sobie z dziedzictwem wielkiego kompozytora, warto zapisać sobie harmonogram najbliższych dni. W środę 27 maja o godzinie 18:30 odbędzie się Koncert Inauguracyjny w Kościele pod wezwaniem świętej Katarzyny w Golubiu-Dobrzyniu, gdzie z darmowym recitalem wystąpi włoski wirtuoz Leonardo Colafelice. Od czwartku do soboty, w godzinach od 9:00 do 19:00, w Sali Koncertowej Ośrodka Chopinowskiego w Szafarni będą trwały otwarte przesłuchania konkursowe. Całość zwieńczy plenerowy Koncert Laureatów połączony z ogłoszeniem wyników, który rozpocznie się przed budynkiem ośrodka w niedzielę 31 maja o godzinie 12:00. Ponad dwieście lat później młodzieńcza energia Chopina na Ziemi Dobrzyńskiej wciąż pozostaje niesamowicie żywa.





Napisz komentarz
Komentarze