I dodał, że przyczyniają się do utrwalania podziałów w polskim Kościele. List otwarty dominikanina trafił do abp. Tadeusza Wojdy, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski (KEP).
Przemówienie pełne nienawiści, kłamstw i oszczerstw
Zacznijmy od początku. 19 marca 2026 r. Antoni Macierewicz w felietonie w Telewizji Trwam ostro zaatakował rząd. Zarzucał mu m.in., że działania władz „niszczą Polskę” i jej instytucje, że interesy Niemiec i Rosji są ważniejsze niż polskie. Padły sugestie łączące Donalda Tuska z działaniami Władimira Putina („wspierał i nadal wspiera Putina)”.
Wypowiedzi Macierewicza zahaczały też o katastrofę smoleńską i związane z nią bardzo poważne oskarżenia pod adresem premiera („zamordował naszego prezydenta i polską elitę narodową nad Smoleńskiem”).
Na ten język insynuacji, kłamstw i nienawiści zareagował dominikanin o. Ludwik Wiśniewski. We wtorek 25 marca przekazał mediom swój list otwarty do przewodniczącego KEP. Napisał w nim, że – jak cytuje „Rzeczpospolita” – „w katolickiej telewizji, między jedną i drugą modlitwą, z powołaniem się na Ewangelię, Macierewicz wygłosił przemówienie pełne nienawiści, kłamstw i oszczerstw”.
I dodał: „Znam niemal na pamięć wymysły i oszczerstwa Macierewicza, ale to oskarżenie wstrząsnęło mną tak, że postanowiłem dłużej nie czekać, ale pisać i wołać”.
Elementy sprzeczne z ewangelicznym chrześcijaństwem
O. Wiśniewski przypomniał w swoim liście, że kilkakrotnie zwracał się do episkopatu o ocenę „czy Radio Maryja, Telewizja Trwam i Nasz Dziennik są rzeczywiście mediami katolickimi”. Bo – jak podkreślił – on sam odnajdywał w nich „kłamstwa i oszczerstwa splecione ze straszeniem”.
„Byłem świadkiem, jak poważni ludzie opuszczali Kościół, mówiąc, że skoro biskupi nie reagują na podłość w Kościele, to przynależność do takiego Kościoła nie ma sensu.
Byłem świadkiem, jak starsi, często chorzy, życzliwi i dobrzy ludzie, nasłuchawszy się oskarżeń przeplatanych modlitwą, a płynących z maryjnego radia, stawali się agresywni, widzący wszędzie wroga, po prostu chorzy.
Byłem świadkiem, jak dzięki tym „niby katolickim” mediom, łamały się znajomości, braterstwa i przyjaźnie” – napisał o. Wiśniewski.
Dlatego duchowny raz jeszcze zaapelował do przewodniczącego KEP, „by przeprowadzono rzetelne badania, czy i na ile w mediach: Radio Maryja, Telewizja Trwam i Nasz Dziennik są elementy sprzeczne z ewangelicznym chrześcijaństwem”.
Wspomniane media przyczyniają się do utrwalania podziałów
O. Wiśniewski przywołał też wątek bezradności biskupów wobec mediów o. Rydzyka, bo „wspomniane media należą do Zakonu”. Duchowny przypomniał w tym kontekście, że „zakony w sprawach duszpasterskich w pełni podlegają biskupom”.
„Wspomniane media nie mają obecnie zbyt wielu słuchaczy, ale w moim przekonaniu wciąż niszczą ludzi i przyczyniają się do utrwalania podziałów w polskim Kościele” – podkreślił dominikanin.
Swój list zakończył nawiązanie do innej ponurej postaci mocno dzielącej Polaków z Bogiem na ustach.
„Pragnę także powiedzieć, że ma miejsce wśród katolików wielkie oburzenie za brak reakcji Episkopatu na to, co mówi i wyczynia – powołując się na Ewangelię – Grzegorz Braun” – podkreślił.
Kim jest o. Ludwik Wiśniewski?
Właściwie Marian Wiśniewski. Urodził się 25 października 1936 r. w Skierbieszowie. To wybitny dominikanin, duszpasterz akademicki i działacz opozycji w PRL. Od 1952 r. w zakonie, święcenia przyjął w 1961 r.
Zasłynął jako legendarny duszpasterz w Gdańsku, Lublinie i Wrocławiu. Współpracował z KOR oraz ROPCiO (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela), za co był inwigilowany przez bezpiekę jako jeden z „najniebezpieczniejszych” opozycjonistów.
Orędownik walki bez przemocy i kapelan „Solidarności”. Odznaczony m.in. Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.
Obecnie mieszka w Lublinie.





Napisz komentarz
Komentarze